Problem usuwania ze wspólnoty – Ewelina Smetaniuk

Według definicji zamieszczonej w książce ,,Prowadzenie rozmów na podstawie Pism”, wydawnictwa Świadków Jehowy, na stronie 214: „Odstępstwo to zaniechanie oddawania czci Bogu i służenia mu, co w gruncie rzeczy jest buntem przeciwko Jehowie Bogu. Niektórzy odstępcy zapewniają, że znają Boga i mu służą, ale odrzucają nauki lub wymagania podane w jego Słowie. Inni twierdzą, że wierzą Biblii, ale odrzucają organizację Jehowy”.

Na stronie 215 widnieje podtytuł „ Mogą twierdzić, że służą Bogu, ale odrzucającego Jego przedstawicieli, Jego widzialną Organizację”. Jakie wskazówki odnośnie traktowania tych bezbożników daje Towarzystwo Strażnica swoim wiernym?. Na tej samej stronie (wers 22) widnieje bardzo sugestywna rada: (nawiasem mówiąc poparta wyrwanym z kontekstu fragmentem Biblii, tzn. Księgą Liczb 16, 1-3, 11, 19-21) „(…). Odłączcie się od tej zgrai, gdyż ich nagle wytracę”. Na stronie 216 tej samej pozycji czytamy: „Czy wierni chrześcijanie mają gościć u siebie odstępców, czy to osobiście, czy przez czytanie ich literatury?” Dwa wersy dalej Towarzystwo Strażnica odpowiada wersetem z Biblii „(… ) jeśli ktoś przychodzi do was i nie przynosi tej nauki, nie przyjmujcie go do domu i nie pozdrawiajcie”. Na tej samej stronie podtytuł dalej: ,, Czy ten kto z ciekawości chciałby poznać poglądy odstępców, może doznać poważnej szkody?” Odpowiedz, równie sugestywna brzmi: „ Odstępca ustami swymi doprowadza bliźniego do zguby”. Co wtedy, gdy w zborze Świadków Jehowy znajdzie się osoba, która odważy się zachowywać lub nawet myśleć w sposób inny do przyjętych tam standardów? „(…) Zdarza się jednak, że winowajca jest tak zatwardziały

w grzesznym postępowaniu, ze nie reaguje na wysiłki braci, którzy chcieliby mu pomóc. Może brakować owoców, lub uczynków odpowiadających skrusze oraz oznak szczerej skruchy nawet podczas przesłuchania. Co wtedy? W takich wypadkach zachodzi konieczność, aby odpowiedzialni nadzorcy wykluczyli ze zboru zatwardziałego winowajcę i tym samym odmówili mu łączności z czystym zborem Jehowy. Należy tak postąpić, by ustrzec innych członków zboru od złego wpływu winowajcy, utrzymać zbór w czystości moralnej

i duchowej aby chronić jego dobre imię(…)”; „(…)Gdy nadeszła konieczność wydalenia ze zboru zatwardziałego winowajcy, podaje się krótkie ogłoszenie, że dana osoba została wykluczona (…).Wierni członkowie zboru wiedza, że nie należy utrzymywać nią kontaktu”1

A co wtedy, jeśli ktoś sam, z własnej woli odłącza się od społeczności Świadków Jehowy, po prostu w pewnym momencie swojego życia znajduje dla siebie inne miejsce, inną drogę? Każdy człowiek może o sobie stanowić ma do tego pełne prawo. W społeczeństwie Świadków Jehowy nie ma jednak miejsca dla ludzi, którzy sami o sobie chcieliby stanowić.

„Tego natomiast, kto się odłączył, ponieważ świadomie wyparł się wiary i zaniechał oddawania czci Jehowie, traktuje się tak samo jak wykluczonego(…) jeśli więc chrześcijanin woli związać się z ludźmi potępianymi przez Boga, to należałoby w krótkim ogłoszeniu powiadomić zbór, że ów człowiek odłączył się i przestał być Świadkiem Jehowy. Powinno się go traktować tak samo, jak wykluczonego ze społeczności.”2 W społeczności Świadków Jehowy zatem tak samo traktuje się osoby wykluczone za jakieś przewinienie i te, które odeszły z własnej woli.

Syndrom odstępcy

Potrzeba niezależności jest związana z naturalnym dążeniem człowieka do autonomii, samodzielności. „Cechą bowiem podstawową ludzi- podmiotów jest właśnie samodzielność”3 Przez samodzielność rozumiemy „zdolność człowieka do realizowania własnych potrzeb i celów w sposób niezależny od innych, bądź wspólnie z innymi ludźmi”4. Nie mogąc być autonomiczną jednostką w Organizacji Świadków Jehowy wiele ludzi decyduje się odejść.

Wyznawcy sygnalizują wiele psychicznych problemów po opuszczeniu grup o charakterze totalitarnym (zwłaszcza). Mogą oni odczuwać takie symptomy jak: niepokój, poczucie winy, wstyd i strach. Owe problemy mogą też znaleźć swoje odbicie w stanie depresji, przeżywanym w ciągu w czasie kilku pierwszych miesięcy po odejściu z grupy. Były członek takiej wspólnoty z mniejszą intensywnością odczuwa radość płynącą z wyzwolenia, dzieje się to bowiem kosztem „ciepłej” atmosfery, dającej poczucie bezpieczeństwa czy celów określających dotychczas jego drogę życia. Żyje wówczas w trudnym o zniesienia stanie „głodu”, podobnie jak alkoholik czy narkoman w czasie kuracji odwykowej.

W konsekwencji może on stracić zainteresowanie lub sentyment dla spraw, do których wcześniej przywiązywał dużą wagę (np. higiena osobista, wygląd zewnętrzny, zarabianie pieniędzy, dotrzymywanie obietnic i zobowiązań).Takie zobojętnienie może słusznie martwić innych lub wywołać wściekłość. Krewni i przyjaciele jednak nie powinni sądzić, że mają do czynienia z nieodwracalnymi zmianami fizjologicznymi i psychologicznymi. Znacznie częściej są to skutki wpływów, które jedynie modyfikują świadomość. Najpotężniejsze szkody występują w następstwie głębszego zaangażowania się w grupę o charakterze totalitarnym. Tego typu grupa jest z reguły odtwórcza, a nie twórcza. Inny problem po opuszczeniu Organizacji to skłonność do tego, by być zależnym. W Organizacji większość życiowych decyzji podejmowana jest w oparciu o zdanie jej przywódców. Członkowie są wręcz zachęcani do posłuszeństwa. Konsekwencją jest trudność w podejmowaniu decyzji. „Pracowałem z ludźmi, którzy nie wiedzieli jakie danie wybrać w restauracji, w co się ubrać, jakie książki czytać, na jaki film iść do kina, jakie powinny być ich następne kroki w podejmowaniu nauki lub pracy”- pisze Steven Hassan. Dla ludzi, którzy zawsze musieli prosić o pozwolenie robienia rzeczy zwykłych, znalezienie się z powrotem w świecie, gdzie każdy odpowiada za siebie, może być przytłaczające.5

Organizacja Świadków Jehowy często nie jest wyborem na całe życie. Najczęściej przychodzi moment, kiedy wyznawca mówi „dość” i odchodzi, czasem pozbywa się go sama wspólnota. Odejście z Organizacji to jedno, wypędzenie jej z samego siebie to zupełnie coś innego. Były Świadek musi przyzwyczaić się na nowo do samodzielnego myślenia, do wyrażania własnych uczuć, do słuchania często fałszywie brzmiących dźwięków, pochodzących ze świata.

Bez względu na to czy opuścił on Organizację z własnej inicjatywy, czy też został przez nią usunięty, ponowne ułożenie sobie życia w społeczeństwie nie przychodzi mu łatwo. Wyznawca, który opuszcza Organizację Świadków Jehowy jest bardzo często osamotniony i zagubiony. Jego krąg znajomości początkowo zacieśniał się, by wreszcie ograniczyć się wyłącznie do współwyznawców, obecnie unikających z nim wszelkich kontaktów. Teraz musi stawić czoła lękowi, który wcześniej pchnął go w stronę azylu, jakim była dla niego wspólnota Lęk ten powraca, pogłębiony poczuciem wstydu i przegranej.

W procesie zdrowienia bardzo ważnym etapem jest zrozumienie mechanizmów psychomanipulacyjnych w kontekście osobistych wspomnień pobytu w toksycznej wspólnocie; proces ten znacznie ułatwia dialog z ludźmi, którzy w przeszłości mieli podobny problem.

Jest rzeczą naturalną, że osoby, które odeszły ze wspólnoty mogą żywić wobec niej bardzo mieszane uczucia. W niektórych przypadkach jednostka, mimo swego rozczarowania Organizacją i jej członkami, nadal wierzy w pewne zasady głoszenia przez ruch i w związku z tym ma poczucie winy z powodu opuszczenia grupy. „Aby eksczłonkowie pogodzili się nie tylko z własną przeszłością, należy ograniczyć do minimum niejasności dotyczące ich pobytu w ruchu: ich głos powinien zostać uczciwie wysłuchany, przyczyniając się do właściwej oceny tego, co ostatecznie jest ich własnym, osobistym doświadczeniem”6

Próbie opuszczenia szeregów Świadków Jehowy towarzyszy lęk, poczucie winy i zamęt myślenia. Wielu podejmuje uprzednio próby wprowadzenia zmian wewnątrz Organizacji (rozmowy, listy). Dość szybko pozbawiają się jednak iluzji dostrzegając niechęć, z jaką Towarzystwo przyjmuje propozycje zmian od szeregowych Świadków. Czasami zgodnie z poradą starszych (czy też publikacji), osoby mające wątpliwości czekają latami na zmiany wprowadzane „odgórnie” (tzw. „nowe światło”). Momentem przełomowym w stosunkach z Organizacją odważne spojrzenie na nią jak też na otaczający świat: własnymi oczyma”. Jest to najczęściej następstwem przeżycia czegoś szokującego we wspólnocie. Takie decyzje przyśpieszają decyzje o odejściu. Decyzja to wiąże się jednak z poważnym obciążeniem psychiki. Siła doznanego urazu zależy od wielu czynników między innymi od długości czasu związku z Organizacją, zaangażowania, struktury (kondycji) psychicznej jednostki, siły osobowości, czasu z jakim następuje odłączenie się, pozostania w Organizacji osób bliskich, pomocy z zewnątrz. Towarzyszą temu w różnym stopniu: strach, lęk, wściekłość, zazdrość, rozczarowanie, natrętne myśli, stany depresyjne, myśli samobójcze. Bardzo często przejawia się utrata sensu życia i towarzyszący żal utraty lat i możliwości. Dla osób stabilnych emocjonalnie jest to najczęściej pierwszy poważny uraz życiowy. Obserwacje dowodzą, iż podjęcie decyzji o odejściu z Organizacji Świadków Jehowy jest niezwykle trudne. Wiele osób powstrzymuje się z podjęciem tej decyzji niekiedy przez wiele lat. Dostrzeganie błędów w doktrynie, czy niekonsekwencji postępowania, nie jest czynnikiem decydującym. Towarzystwo wypracowało przez lata wiele mechanizmów utrudniających odejście. Do takich należą między innymi:

* krytykowaniewspólnoty, utożsamiane jest z krytykowaniem Boga,
* odejście z Organizacji równoznaczne ze śmiercią w Armagedonie, dostrzeganie błędów oznaką słabości duchowej jednostki,
* wytworzenie świadomości przynależności do elity tego świata, wytworzenie tzw. „kolein myślowych” (utrudniających myślenie samodzielne),
* stałe przypominanie o koniecznej wdzięczności wobec Organizacji,
* przedstawianie otaczającego „świata” jako skupiska wszelkiego zła,
* wyrobienie stereotypu myślowego jakoby wprowadzanie zamętu w Organizacji było cechą charakterystyczną czasów końca,
* uzależnienie procesów decyzyjnych jednostki od Organizacji,
* wytworzenie poczucia niekompetencji teologicznej u szeregowych Świadków,
* uprzednie zniszczenie kontaktów społecznych poza Organizacją
* obrzydzenie wszelkich alternatywnych ugrupowań religijnych,
* bezwzględny zakaz kontaktów z osobami wyłączonymi,
* oczernianie byłych Świadków, i tym podobne. 7

Wielu, pomimo faktycznego odejścia, pozostaje jednak latami w silnym uzależnieniu od własnej przeszłości. „Ci, którzy pewien czas swojego życia spędzili w wysoce manipulacyjnym i totalitarnym środowisku a potem znaleźli się poza jego obrębem zwykle mają problemy z osiągnięciem stabilności psychicznej społecznej. Mimo fizycznego odejścia z sekty psychicznie tkwią w niej bardzo mocno Interpretują pewne aspekty rzeczywistości (zdrowie, rodzina, edukacja, relacje interpersonalne) według niemalże identycznych kryteriów jakie obowiązywały w ich grupie”8. Stagnacja życiowa sprzyja stałemu krążeniu myślami w wyżłobionych koleinach. Silne przyzwyczajenie się do dotychczasowego rytmu życia, jak też myślenie wyuczonymi stereotypami, prowadzi niekiedy do związania się z inną, podobną wspólnotą. W tym momencie należy zwrócić uwagę na niebezpieczeństwo tzw. wtórnej wiktymizacji. Często reakcja społeczna wobec eksczłonków stanowi barierę uniemożliwiającą powrót do normalnego życia. „Społeczeństwo poprzez nadmierne zainteresowanie, z reguły ujemnie oceniającej wcześniejsze moralne i religijne wybory takiego człowieka, poprzez dyskredytację jakiejkolwiek inności, w szczególności w sferze religijnej, wskazuje brak jakiegokolwiek zrozumienia i akceptacji sytuacji takiej ofiary. Ofiara doznaje wtedy poniżenia ( pokrzywdzenia) za strony społeczeństwa, do którego powraca.”9. Nie znajdując zrozumienia ani wsparcia ze strony otoczenia jednostka taka często wraca do środowiska, przekonań, wartości grupy psychomanipulacyjnej.

Aby skutecznie pozbyć się psychicznego uzależnienia od środowiska Świadków Jehowy, jak też ideologii Towarzystwa, konieczne jest zastąpienie dotychczasowych przyjaźni, poglądów, wartości etycznych, celów i struktury życia – nowymi. Niewątpliwie bolesna jest utrata wieloletnich (często jedynych) przyjaźni. Należy jednak uświadomić sobie, iż wydany przez Towarzystwo zakaz kontaktów z byłymi Świadkami ma za zadanie chronić Organizację przed masowym odejściem. Ponadto osobom pozostającym w Organizacji, sytuacja osób wyłączonych jest zupełnie obojętna. Przez odpowiednią interpretację powodów wyłączenia, pozostający we wspólnocie traktują decyzje Komitetów Sądowniczych jako sprawiedliwe. Tym, którzy chcieliby ewentualnie podjąć polemikę, grozi również wyłączenie. Olbrzymią pomocą dla osób zrywających kontakt jest zachętą, że również poza Organizacją można funkcjonować sensownie i wartościowo. Odważne i samodzielne spojrzenie na otaczający świat pomaga zbudować nowe kontakty socjalne (niezwykle ważny element uzyskania równowagi psychicznej). Konieczne, choć niewątpliwie trudne jest wytyczenie nowych celów życiowych. Stałe uświadamianie sobie, iż kształtować można tylko przyszłość (przeszłości nie da się zmienić), jak też wiara we własny potencjał możliwości stać się może źródłem potrzebnej energii. Bez względu na wiek możliwy jest rozwój hamowanych wcześniej talentów. Zajęcie się czynnościami dotychczas zabronionymi (studia, sport, hobby), będzie nie tylko wypełnieniem czasu, ale też rekompensatą strat emocjonalnych.

Ewelina Smetaniuk


1 Zorganizowani do pełnienia naszej służby, wyd. Świadków Jehowy 1990, str.145-146

2 Tamże, str. 149-150.

3J. Świrko- Pilipczuk, Samokontrola i samoocena ucznia istotnym elementem jego samodzielności

i podmiotowości (w:) K.Denek (red): Edukacja jutra. IX Tatrzańskie Seminarium Naukowe, wyd.WTN, Wrocław 2003, str.428.

4 W. Terlecka, Samodzielność jako cel wychowywania opiekuńczego (w:)Z Dąbrowski, G. Gajewska (red.): Metodologiczne problemy pedagogiki opiekuńczej, wyd. WSP, Zielona Góra 1995, str.114.

5 P.T Nowakowski, Sekty co każdy powinien wiedzieć, wyd. Maternus Media, Tychy 1999, str.16-17.

6 E.Barker, Nowe ruchy religijne, wyd. Zakład Wydaw. Nomos, Kraków 1997, str.204.

7 Biuletyn Słowo Nadziei, wyd. Fundacja słowo Nadziei, nr. 27, 1997r, str. 22.

8 D. Kuncewiczcz, T. Opolska, M. Wasiak, Sekty. Przedmiot fascynacji i zagrożeń. Centrum Metodyczne Pomocy Psychologiczno- Pedagogicznej, Warszawa 2000, str. 57.

9 M. Szostak, Sekty destrukcyjne Studium metodologiczno-kryminalistyczne, wyd. Kantor Zamczyce, Kraków 2001, str.340.

Zostaw Komentarz